Hey J
Mimo, że ja już znalazłam swój Perfect Match to dzisiaj
będzie o Matchach i o tym jednym jedynym czyli Perfect Match.
Każda z nas zapewne zastanawiała się jak to będzie, kiedy
nasz profil zostanie udostępniony rodziną. Czy ktoś w ogóle zwróci uwagę na
naszą aplikację? Czy ktokolwiek się odezwie? I wiele innych pytań kłębiło się
wam a także mi w głowie.
Przyznam szczerze, że przez pierwsze chyba tydzień nie
miałam ani jednej rodzinki na profilu i zaczęłam się zastanawiać gdzie
popełniłam błąd. Zły filmik, list, a może coś w aplikacji nie wyglądało
zachęcająco? Tysiące myśli miałam w głowie, a wszystko chyba przez to, że trochę
za dużo skupiamy się na tym co piszą
inni. Tak tak dobrze widzicie. Chodzi bowiem o to, że kandydatek na Au pair
jest wiele i każda ma inne preferencje, osobowość i w ogóle jesteśmy wszystkie
różne. A wiecie co ja robiłam? Czytałam te wszystkie wpisy na forum, gdzie
dziewczyny pisały ile miały już rodzinek na profilu, ile mają teraz albo, że
mają już swój perfect match – a ja wciąż nic. Po tygodniu kiedy zgłosiła się
pierwsza rodzina radość była przeogromna.
Pierwsza rodzinka była z Virgini, 4 dzieci (wieku nie
pamiętam). Kiedy miałam rozmawiać z nimi na Skypie byłam przerażona – wicie
stres, blokada językowa itp. Rozmowa wydawała się spoko ale po paru dniach
dostałam info, że wybrali inną.
Następna rodzinka była z Rhode Island, 2 dzieci o ile dobrze
pamiętam 4 lata albo 5 i 8 miesięcy. Przy tej rozmowie była kompletna porażka!!
Zablokowało mnie kompletnie. Rozmowa trwała 15 minut i na tym się skończyła
historia.
Dalej były dwie rodzinki jedna z New Jearsey a druga z
Virgini. Obie z 3 dzieci. Wysłały zapytanie czy chciałabym porozmawiać z nimi
bo czują, że to ja mogę być tym PM i w ogóle, a kiedy odpisałam im że chętnie
porozmawiam – one się już nie odezwały.
Później, mniej więcej po 2 tygodniach od otwarcia roomu
pojawiła się rodzinka z Missouri z 3 dzieci. Rozmawiałam z hostką tylko i
chwile z dzieciakami tzn. z dwójką starszych (3 i 4 lata). Po raz pierwszy nie stresowałam się. Rozmawiałam
jakbyśmy się znali od dawna. Trwało to 1,5 godziny może dłużej. Na koniec
potencjalna hostka umówiła się ze mną na kolejną rozmowę. Następna rozmowa
odbyła się kilka dni później i podczas tej rozmowy pani S wyjaśniła mi czego
dokładnie oczekują od Au pair itp. A
później to gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Jak się żegnałyśmy to powiedziała,
że za dwa dni da znać czy wybrali mnie czy tą drugą dziewczynę. I co? WYBRALI
MNIE!!!!!! Radości nie było końca. Nie spodziewałam się tego szczerze mówiąc
ale jednak. Trzeba było zacząć ogarniać wszystko. Kiedy dostałam dokumenty
wizowe, wypełniłam wszystko on-line potem umówiłam się na spotkanie w
ambasadzie. Wszystko załatwione, wiza opłacona i tu nagle dwa tygodnie po tym
jak się dopasowaliśmy i dwa przed spotkaniem w ambasadzie dostaje telefon z
Londynu. W słuchawce słyszę
tylko : ,, I am really sorry but X's
family broke match with you and we don't know why.” Myślałam, że sie
przesłyszałam. Ryczeć mi sie chciało bo kasa na wizę wydana, zdjęcia zrobione,
międzynarodowe prawko zrobione a tu taki numer. nie było wyjścia, trzeba było zacząć szukać od
nowa.
Maszyna ruszyła, aplikacja znowu krąży wśród rodzin. Chciałam
wyjechać we wrześniu a tu klops. Czas mnie gonił bo wiza zaczęła ,,biec” na
początku września, a druga sprawa to, to że z początkiem lutego już wiekowo
byłabym poza programem. No nic szukamy. Kolejne
rozmowy, kolejne nietrafienia. Dopadła mnie już rozpacz, obawiałam się, że nie
znajdę tego swojego Perfect i wszystkie starania pójdą na marne. E- maila i stronkę Au pair sprawdzałam
codziennie. Nagle 19 września pojawił się e- mail od pewnej pani z Waszyngtonu.
Nie odrzucałam nigdy żadnej rodziny (nawet wtedy kiedy trafiłam mi się z
dzieckiem z ADHD), rozmawiałam ze wszystkimi (prawie – nie moja wina). Tym razem
także się zgodziłam. Umówiłyśmy się na rozmowę na następny dzień. W związku z tym,
że hostka jest Polką rozmowa była trochę po angielsku trochę po polsku. Cudowna
rodzinka, nie ukrywam, że miałam taką
cichą nadzieję iż fajnie by było jakby mnie wybrali. Najlepszy numer podczas rozmowy
był kiedy dowiedziałam się że hostka pochodzi z moich okolic :D. 3 dni później
dostałam e-maila (zarówno z Londynu jak i od rodzinki) z zapytaniem czy zechce
do nich przyjechać. Powiem szczerze, że radość mieszała mi się z niepewnością –
czy aby na pewno nie stanie się tak jak za pierwszym razem L Zgodziłam się, zależało
mi na wyjeździe a rodzinka wydawała się cudowna. Teraz kiedy za prawie miesiąc
zamieszkam u nich nadal uważam, że są cudowni i jak na razie bardzo się cieszę,
że poprzednia rodzina zrezygnowała.
Tak więc ja też mam swój PERFECT MATCH od dwóch miesięcy i
zaraz po świętach wylatuje. Już nie mogę się doczekać, zwłaszcza, że codziennie
piszę na jednej aplikacji z dziewczynami które będą na orientation ze mną. Bardzo
się cieszę, że nie długo poznam je osobiście.
Buziaczki ;)


Jak się ciesze, ze jednak ten PM masz :) nie mogę się doczekać aż się spotkamy !
OdpowiedzUsuń