13:20:00

Perfect match

Hey J

     Mimo, że ja już znalazłam swój Perfect Match to dzisiaj będzie o Matchach i o tym jednym jedynym czyli Perfect Match. 

    Każda z nas zapewne zastanawiała się jak to będzie, kiedy nasz profil zostanie udostępniony rodziną. Czy ktoś w ogóle zwróci uwagę na naszą aplikację? Czy ktokolwiek się odezwie? I wiele innych pytań kłębiło się wam a także mi w głowie. 
Przyznam szczerze, że przez pierwsze chyba tydzień nie miałam ani jednej rodzinki na profilu i zaczęłam się zastanawiać gdzie popełniłam błąd. Zły filmik, list, a może coś w aplikacji nie wyglądało zachęcająco? Tysiące myśli miałam w głowie, a wszystko chyba przez to, że trochę za dużo skupiamy się  na tym co piszą inni. Tak tak dobrze widzicie. Chodzi bowiem o to, że kandydatek na Au pair jest wiele i każda ma inne preferencje, osobowość i w ogóle jesteśmy wszystkie różne. A wiecie co ja robiłam? Czytałam te wszystkie wpisy na forum, gdzie dziewczyny pisały ile miały już rodzinek na profilu, ile mają teraz albo, że mają już swój perfect match – a ja wciąż nic. Po tygodniu kiedy zgłosiła się pierwsza rodzina radość była przeogromna.
    Pierwsza rodzinka była z Virgini, 4 dzieci (wieku nie pamiętam). Kiedy miałam rozmawiać z nimi na Skypie byłam przerażona – wicie stres, blokada językowa itp. Rozmowa wydawała się spoko ale po paru dniach dostałam info, że wybrali inną.
    Następna rodzinka była z Rhode Island, 2 dzieci o ile dobrze pamiętam 4 lata albo 5 i 8 miesięcy. Przy tej rozmowie była kompletna porażka!! Zablokowało mnie kompletnie. Rozmowa trwała 15 minut i na tym się skończyła historia.
   Dalej były dwie rodzinki jedna z New Jearsey a druga z Virgini. Obie z 3 dzieci. Wysłały zapytanie czy chciałabym porozmawiać z nimi bo czują, że to ja mogę być tym PM i w ogóle, a kiedy odpisałam im że chętnie porozmawiam – one się już nie odezwały.
   Później, mniej więcej po 2 tygodniach od otwarcia roomu pojawiła się rodzinka z Missouri z 3 dzieci. Rozmawiałam z hostką tylko i chwile z dzieciakami tzn. z dwójką starszych (3 i 4 lata).  Po raz pierwszy nie stresowałam się. Rozmawiałam jakbyśmy się znali od dawna. Trwało to 1,5 godziny może dłużej. Na koniec potencjalna hostka umówiła się ze mną na kolejną rozmowę. Następna rozmowa odbyła się kilka dni później i podczas tej rozmowy pani S wyjaśniła mi czego dokładnie oczekują od Au pair itp.  A później to gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Jak się żegnałyśmy to powiedziała, że za dwa dni da znać czy wybrali mnie czy tą drugą dziewczynę. I co? WYBRALI MNIE!!!!!! Radości nie było końca. Nie spodziewałam się tego szczerze mówiąc ale jednak. Trzeba było zacząć ogarniać wszystko. Kiedy dostałam dokumenty wizowe, wypełniłam wszystko on-line potem umówiłam się na spotkanie w ambasadzie. Wszystko załatwione, wiza opłacona i tu nagle dwa tygodnie po tym jak się dopasowaliśmy i dwa przed spotkaniem w ambasadzie dostaje telefon z Londynu. W słuchawce słyszę tylko :  ,, I am really sorry but X's family broke match with you and we don't know why.” Myślałam, że sie przesłyszałam. Ryczeć mi sie chciało bo kasa na wizę wydana, zdjęcia zrobione, międzynarodowe prawko zrobione a tu taki numer.  nie było wyjścia, trzeba było zacząć szukać od nowa.
   Maszyna ruszyła, aplikacja znowu krąży wśród rodzin. Chciałam wyjechać we wrześniu a tu klops. Czas mnie gonił bo wiza zaczęła ,,biec” na początku września, a druga sprawa to, to że z początkiem lutego już wiekowo byłabym poza programem.  No nic szukamy. Kolejne rozmowy, kolejne nietrafienia. Dopadła mnie już rozpacz, obawiałam się, że nie znajdę tego swojego Perfect i wszystkie starania pójdą na marne.  E- maila i stronkę Au pair sprawdzałam codziennie. Nagle 19 września pojawił się e- mail od pewnej pani z Waszyngtonu. Nie odrzucałam nigdy żadnej rodziny (nawet wtedy kiedy trafiłam mi się z dzieckiem z ADHD), rozmawiałam ze wszystkimi (prawie – nie moja wina). Tym razem także się zgodziłam. Umówiłyśmy się na rozmowę na następny dzień. W związku z tym, że hostka jest Polką rozmowa była trochę po angielsku trochę po polsku. Cudowna rodzinka,  nie ukrywam, że miałam taką cichą nadzieję iż fajnie by było jakby mnie wybrali. Najlepszy numer podczas rozmowy był kiedy dowiedziałam się że hostka pochodzi z moich okolic :D. 3 dni później dostałam e-maila (zarówno z Londynu jak i od rodzinki) z zapytaniem czy zechce do nich przyjechać. Powiem szczerze, że radość mieszała mi się z niepewnością – czy aby na pewno nie stanie się tak jak za pierwszym razem L Zgodziłam się, zależało mi na wyjeździe a rodzinka wydawała się cudowna. Teraz kiedy za prawie miesiąc zamieszkam u nich nadal uważam, że są cudowni i jak na razie bardzo się cieszę, że poprzednia rodzina zrezygnowała.

   Tak więc ja też mam swój PERFECT MATCH od dwóch miesięcy i zaraz po świętach wylatuje. Już nie mogę się doczekać, zwłaszcza, że codziennie piszę na jednej aplikacji z dziewczynami które będą na orientation ze mną. Bardzo się cieszę, że nie długo poznam je osobiście.


Buziaczki ;)   


1 komentarz:

  1. Jak się ciesze, ze jednak ten PM masz :) nie mogę się doczekać aż się spotkamy !

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Explore, Dream, Discover , Blogger