Kolejna rodzina. O ile dobrze pamiętam dwójka dzieci. Rozmowa była dziwna, generalnie rodzice trochę dziwni (serio) no ale ok. Gadamy sobie o wszystkim i o niczym,ojciec dzieci ,,oprowadza" mnie po domu po czym siada a jego żona do mnie tak: czy ja jestem tolerancyjna? Mówię, że owszem (ale w duchu co chcą mi powiedzieć- tysiące myśli) a ona nagle No bo jedno z naszych dzieci jest transseksualne!!! To nie jest typowe special needs ale jakby nie było to jest zaburzenie. Przysięgam jak tu stoję (u siebie w domu), że modliłam się by zeszli z mojego profilu.
Trzecia rodzina. W tym przypadku nie koniecznie musi być to special bo nie każdy ma z tym problem. Otóż zagościła na moim profilu rodzina lesbijek z trójka dzieci. Jestem osobom tolerancyjną więc pogadałam z nimi i z dziećmi wydawali się ok ale nie wiedziałam jakie są ich prawdziwe relacje. Chodzi mi bowiem o to czy dzieci są tak do końca ok z tym, że maja dwie mamy (nie wiem czy spotykali się z ojcami). Co jeśli ja bym przyjechała a okazałoby się że dzieciaki maja jakiś problem natury psychologicznej z tego powodu? No dobra mogę sobie gdybać ale chyba rozumieć co mam na myśli?
I czwarta rodzinka. Trójka dzieci, jedno po przeszczepie serca. Kiedy zagościli na moim profilu i przeczytałam ich krótki list moja pierwsza myślą było OMG ale im może być trudno ze znalezieniem au pair!! Wprawdzie w liście napisali, że nie trzeba podawać leków i w ogóle jest ok tylko, że ma wizyty terapeutów w domu i częstsze niż inni kontrole u lekarza, to jednak jakiś strach się pojawił. Nie mniej jednak zgodziłam się z nimi porozmawiać. I wiecie co? To własnie ta rodzina okazała się moim PM!!! Mimo, że nie zawsze jest idealnie (bywają małe spięcia, serio małe) to uwielbiam ich!! Dzieciaki są kochana, nawet najstarsza rozróba (uśmiech ma rozbrajający). A co z moim kurczakiem po przeszczepie? Ma się rewelacyjnie, od niedawna chodzi do żłobka dwa razy w tygodniu i zaczęło mu się tam nawet podobać. Owszem mamy częściej niż inni wizyty u lekarza, mamy domowe terapie i zdarza się że to ja podaje mu lekarstwa (są uprzednio przygotowane przez hostkę), ale nie zmienia to faktu, że to na 100% mój PM!!.
Pisząc ten post chciałam wam tylko pokazać,że tak naprawdę form special needs jest wiele i to jak dziecko funkcjonuje zależy w dużej mierze od rodziców (czy starają sie mu pomoc czy nie). Jeżeli czujecie się na siłach to nie bójcie siż wybierać rodzin z takimi dziećmi bo możecie od nich wiele też zyskać i nie mówię tu o rzeczach materialnych!! Ciekawi mnie ile z was naczytało się faca czy blogów i stwierdziło, że dziecko special needs to tylko kłopot. Przecież można wybrać rodzinkę w pełni funkcjonującą normalnie i mieć lajtowe życie? Tylko nie zawsze takie lajtowe życie nauczy nas tego, co w życiu może być istotne, ale myślę że to akurat zrozumieją głównie osoby które miały takie dziecko :)
Całuski

Mój młodszy jest special needs (niewidomy autysta) jest przeuroczym i kochanym dzieckiem! Początki nie były łatwe, ale teraz jesteśmy świetnym duetem. Z kolei starszy ma ADHD, ale jest dobrym chłopcem i mnie słucha, więc też jesteśmy w jedej drużynie :)
OdpowiedzUsuń